„Panie i Panowie, e-sport został uratowany!” – tak o najnowszym dziele Blizzarda wypowiedzieli się komentatorzy Wolf oraz Tasteless podczas jednej z przedpremierowych wydarzeń. Mowa oczywiście o niczym innym jak Starcrafcie: Remastered, wydanym 14 sierpnia bieżącego roku. Czy jednak powyższe słowa, chociaż wielkie, mają swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości? Zapraszam do recenzji.

Pierwsza zmiana jaka pojawia się w odnowionej wersji Starcrafta to sama forma dystrybucji gry. Otóż całość od chwili wydania dostępna jest tylko i wyłącznie z poziomu Aplikacji Blizzard, która tak jak w przypadku reszty nowszych tytułów Blizzarda przejęła funkcję szwedzkiego scyzoryka, odpowiedzialnego za aktualizacje, połączenie z trybem multiplayer oraz kontakt ze znajomymi. Chociaż grę można uruchomić w trybie offline zgodnie z zapowiedziami twórców, połączenia z internetem będziemy potrzebowali co najmniej raz na 30 dni. Zmiana chociaż kontrowersyjna, zgodna jest ze standardami poniekąd narzucanymi przez XXI wiek.

Starcraft Remastered - menu główne
Menu główne wygląda znajomo, czyż nie?

Chwila aktualizacji starego klienta i wita Nas odnowiony ekran menu. Ładny, odnowiony i niezmienny. Jedyny element, który zniknął, przeniesiony do wyżej wspomnianej aplikacji Blizzard to edytor map. Osoby, które znają starego Starcrafta będą potrafiły odnaleźć drogę pośród wszystkich opcji rozgrywki. Gra ponownie oferuje to samo, co oryginał – rozbudowaną kampanię dla jednego gracza, możliwość rozgrywki z SI oraz możliwość grania z żywymi przeciwnikami po Battle.Net lub Sieci Lokalnej. Przy okazji tej ostatniej opcji usunięte zostały co bardziej archaiczne metody grania jak np. gra przez Modem lub sieć telefoniczną.

Starcraft Remastered - briefing
Każdy portret dostał odpowiednie odświeżenie.

Co jednak z samą rozgrywką w Starcraft Remastered? Twórcy przy okazji modyfikacji HD postanowili nie dotykać w żaden sposób mechaniki rozgrywki i dostarczyć nam jedynie solidnego odświeżenia graficznego na miarę roku 2017. Każdy budynek w grze, każda jednostka, każdy klif oraz każdy kamień został odpowiednio upiększony aby gra służyła graczom przez kolejne dziewiętnaście lat. Jednostki oraz budynki są znacznie wyraźniejsze, szczegółowe i dodatkowo upiększone tak niewielkimi szczegółami jak np. shadery. Wszystko to jednak w zgodzie z gameplayem Starcrafta z 1998 roku.

Starcraft Remastered - zergowie
Odnowiony rój zergów.

Jedną z ważniejszych metamorfoz było unowocześnienie platformy Battle.Net, używanej do rozgrywek sieciowych. Całość została w większości przepisana od nowa i od wydania Remastera jest ujednolicona z całą infrastrukturą Battle.Net 2.0.

Starcraft Remastered - battle.net
Czas odwiedzić Battle.Net.

Niestety przy okazji tak gwałtownych zmian nie obyło się bez kłopotów. Mimo, że jest to stopniowo poprawiane, gracze przy wielu grach mogą odczuwać mniej lub bardziej liczne opóźnienia, wynikające z przesyłania danych rozgrywki przez p2p między graczami. W chwili wydania, gracze mają do dyspozycji również możliwość gry rankingowej, która mimo zapewnień Blizzarda zawiera wyłącznie jedną ligę, a graczy dobiera na podstawie współczynniku MMR zmieniającego się w miarę wygrywania i przegrywania meczy. Niemniej jednak jest to kwestia kilku łatek.

Starcraft Remastered - protosi
Dzielni wojownicy Aiur’u.

Na szczególną uwagę zasługuje też inna nowość, jaką jest nic innego jak dodanie pełnej polskiej lokalizacji gry. Każdy element gry (poza jednym wyjątkiem o którym wspomnę poniżej) został przetłumaczony w dużej mierze wiernie z oryginałem, a głosy jednostek oraz bohaterów kampanii stoją na przyzwoitym poziomie. Niestety i w tym przypadku pozornie tak mało ważna funkcja spotkała się z ogromną krytyką społeczności, gdyż Starcraft: Remastered nie oferuje opcji osobnego wybierania języków dla tekstów oraz ścieżek dialogowych. O ile nie przeszkadza mi ten fakt, polskie forum gry wrze na ten temat.

Starcraft Remastered - terranie
Ostatnia nadzieja ludzkości – terranie.

Dodatkowym gwoździem do trumny jest również decyzja o kinowym spolszczeniu nielicznych przerywników filmowych w kampanii. Chociaż te w kampanii pojawiają się rzadko, niszczy to pięknie stworzoną iluzję o pełnej lokalizacji gry. Lekko doczepić się można też do problemów polskich aktorów z naśladowaniem akcentów (mowa tutaj o Krążownikach oraz Walkiriach Terran). Niemniej jednak tak drobne smaczki nie powstrzymują mnie przed grą po polsku mimo mojej perfekcyjnej znajomości angielskiego.

Starcraft Remastered - wstęp do kampanii
Surowy tekst na wstępie kampanii zastąpiły przepiękne arty, wprowadzające graczy do fabuły.

Czy warto zakupić Starcraft: Remastered za równowartość około 70 zł? Decyzję pozostawiam Wam, Drodzy Czytelnicy. Ja mimo problemów z infrastrukturą Battle.Net oraz wpadek z polską lokalizacją nie żałuję ani trochę wydania tych pieniędzy, gdyż dostajemy również przepięknie wykonane odświeżenie graficzne tego „starego lecz jarego” tytułu, który dzięki temu zabiegowi posłuży graczom kolejne dziewiętnaście lat. Tymczasem do zobaczenia na Battle.Net.