Karol Kopańko: Daje mi to ogromną satysfakcję

0
234
Karol Kopańko
Fot. Archiwum prywatne - Karol Kopańko

Karol Kopańko to dziennikarz portalu SpidersWeb oraz autor książki “Polski E-sport”, który zgodził się porozmawiać o swojej najnowszej publikacji. Jest to ciekawa lektura dla osób, które interesują się e-sportem.

Michał Urban: Karolu, napisałeś książkę na temat e-sportu. Zatem, co Ciebie zmotywowało do tego, aby usiąść i ją pisać oraz od jak dawna chciałeś to zrobić?

Karol Kopańko: Polski e-sport ma w sobie multum nieopowiedzianych jeszcze nigdy historii czy anegdot, które powoli zacierają się w pamięci. Byłoby niepowetowaną stratą, gdybyśmy – jako środowisko – doprowadzili do ich zapomnienia. Odkrywanie ciekawostek, układanie w opowieść i osadzanie w niej bohaterów było dodatkowo atrakcją samą w sobie, o której myślałem już od 2017 roku.

Co było dla Ciebie najcięższe podczas samego pisania. Czy w ogóle miałeś z czymś problemy?

Karol Kopańko: Największym wyzwaniem jest praca z ludźmi: odpowiednie, indywidualne podejście do każdego rozmówcy, wejście w jego świat i zestrojenie się z falami, na których operuje. Największą sztuką w przypadku reportażu jest spojrzenie na świat oczyma swojego rozmówcy, schowanie w cień swoich osądów i po prostu słuchanie. Bez słuchania nie ma celnych pytań. W moim przypadku musiałem na jednej palecie zmieścić ponad 20 historii.

Jak wyglądał początek Twojego pisania? Usiadłeś przed komputerem/laptopem i powiedziałeś sobie: „Karol, pisz książkę o e-sporcie”?

Karol Kopańko: To nigdy nie zadziała (śmiech). Zawsze staram się rozbijać większy projekt na mniejsze elementy. Dzięki temu można je stopniowo „odhaczać” i patrzeć na to co się sprawdza, a co nie działa. Cały czas trzeba mieć przed oczyma większy cel i do niego dążyć — zadawać sobie pytania: „czy ten bohater pomoże mi w opowiedzeniu historii?”. Nie uciekniemy od zaskoczeń i zmiany planów. Książka musi być żywym projektem, dopóki nie trafi do drukarni.

Planujesz napisać następną książkę w temacie e-sportu?

Karol Kopańko: W „Polskim e-sporcie” koncentrowałem się na początkach branży i ustaliłem sobie cenzurę w okolicy powstania „polskiego Virtus Pro”, robiąc wyjątek dla Jankosa. Właśnie dlatego czytelnik nie znajdzie w książce najnowszych doniesień. Uznałem, że jest zbyt wcześnie, aby opowiadać o upadku Virtusów, zapaści polskiego CS-a czy triumfach Nishy. Zamknięcie IEM-u 2020 na kilka godzin przed startem rozgrywek czy powstanie Honoris to bardzo ciekawe wydarzenia, ale ich wpływ na branżę lepiej oceniać z perspektywy czasu. Emocje muszą opaść i sami uczestnicy pójść dalej, aby odpowiednio ocenić swoje kroki. Łatwiej rozmawia się również o biznesach, w których się już „nie siedzi”.

Interesujesz się e-sportem pod względem oglądania turniejów?

Karol Kopańko: Uwielbiam atmosferę meczów na żywo na stadionach! Internetowe pojedynki to nie to samo, ale przez koronawirusa nie mieliśmy innej możliwości, więc również zdarzało mi się odpalać streamy. Przy okazji Igrzysk Olimpijskich można zresztą było zauważyć ciekawy trend. Coraz mniej młodych chce oglądać gimnastykę czy pływanie, a nawet lekkoatletykę. Numerki wędrują zaś w górę w e-sporcie. E-sport nie potrzebuje Igrzysk, ale może to MKOl potrzebuje e-sportu?

Czym dla Ciebie jest e-sport?

Karol Kopańko: Odbiciem od codzienności i przeniesieniem do innego świata. Zwłaszcza w czasie pandemii, była to jedna z niewielu rozrywek, które nie uległa dużym zmianom. W Singapurze, gdzie mieszkam, lockdowny nawiedzały nas dość często, więc musiałem wyrobić sobie nową – poranną rutynę. Śledzenie branży było częścią każdego poranka.

W swojej książce przedstawiłeś e-sport w innym świetle, poprzez rozmowy z różnymi ludźmi z branży, podróżami zawodników. Jak Twoim zdaniem e-sport zmienił się na przestrzeni ostatnich, kilku lat?

Karol Kopańko: Każdy branżowy ekspert mówi o profesjonalizacji, wejściu nowych marek, większych pieniędzy i – ogólnie – rozmachu inwestycji. Ja odchodząc krok do tyłu i patrząc w szerszym kontekście, widzę rodzącą się dyscyplinę sportu, która bardzo szybko wychodzi z wieku dziecięcego i wraz z dorastaniem fanów staje się mainstreamem. Nasi rodzice mogą jeszcze kręcić nosami, ale my traktujemy e-sport, jako część naszego życia, jak oni kibicowanie Legii czy Lechii. Kolejne pokolenia będą się dziwiły, że ktoś może nie znać Neo czy Jankosa.

Do kogo chciałeś zaadresować swoją książkę? Pytam, ponieważ w obecnych czasach często jest tak, że młode osoby chcą iść w kierunku e-sportu, a rodzice wahają się nad tym, myśląc, że to tylko „klikanie w klawiaturę”, a wcale tak nie jest.

Karol Kopańko: Widzę trzy grupy. Pierwsza, to geecy – ja czy ty. Chcemy lepiej poznać ulubionych zawodników i zajrzeć za kulisy ich kariery. Druga, to osoby, które dopiero wchodzą do e-sportu i chcą dowiedzieć się „z czym to się je”. Zadbałem, aby miały odpowiednią krzywą uczenia w trakcie lektury. Trzecia, to zaś rodzice, którzy chcą zrozumieć fenomen e-sportu. Być może ich dzieci już teraz nie wyobrażają sobie bez niego życia, więc aby nawiązać nić porozumienia, nie mogą pozostawać biernymi obserwatorami. „Polski e-sport” pokaże im, że to nie tylko „klikanie w klawiaturę”.

Na polskim rynku bibliotecznym jest mało książek dotyczących e-sportu. Czy myślisz, że można by było to w jakiś sposób zmienić, aby było ich więcej, na różne tematy wokół całej branży?

Karol Kopańko: Oczywiście. Trzeba tylko kupować „Polski e-sport”, aby pokazać wydawcom, że warto inwestować w tę branżę (śmiech).

Znasz jakieś inne książki w temacie e-sportu?

Karol Kopańko: Starałem się unikać e-sportowych książek w czasie pisania „Polskiego e-sportu”. Wolałem reportaże z Dużego Formatu czy teksty z Polityki, chcąc przenieść tę samą jakość na strony własnej książki. Wertując inne, e-sportowe pozycje mimowolnie bym się na nich wzorował, a tego chciałem uniknąć.

Jak pisało Ci się książkę?

Karol Kopańko: To była doskonała przygoda! Nie ukrywam – bywało trudno, bo to w końcu projekt długodystansowy, ale nic nie zastąpi pierwszego momentu, kiedy chwyciłem książkę w dłonie i poczułem, że udało mi się spełnić cel, który wyznaczyłem sobie przed laty. Daje to ogromną satysfakcję.

Polski E-sport / Karol Kopańko
Co sądzisz o tym artykule?
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0

Poprzedni artykułPolskie drużyny walczą o awans na Intel Extreme Masters: Fall 2021
Następny artykułPoznaliśmy grupy turnieju EU Champions
Dziennikarz esportowy, zajmujący się tematyką Counter-Strike: Global Offensive.