W skrócie o meczu Virtus.pro z FaZe Clan w ćwierćfinale ECS Season 7

0
Janusz Snax Pogorzelski - Virtus.pro
Fot. ESL

Wczoraj odbył się mecz ćwierćfinałowy Esports Championship Series Season 7, w którym Virtus.pro zmierzyło się z FaZe Clan. Faworytem do zwycięstwa był niewątpliwie zespół prowadzony przez Bośniaka – Nikolę „NiKo” Kovaca, ale po pierwszej mapie można było przyjąć inne odczucia.

Pierwszą mapą był Train, na której polski zespół zagrał bardzo dobrze, widać było doskonałe przygotowanie i całkowitą koncentrację nad spotkaniem ze strony Janusza „Snaxa” Pogorzelskiego i jego kolegów. Zauważyłem też inną rzecz, świetne kombinacje ze strony Virtusów, którzy radzili sobie doskonale i to mogło się podobać kibicom.

Druga mapa, czyli Inferno, po stronie broniącej, zespół z Polski wygrał rundę pistoletową, ale później to była perfekcyjna gra ze strony FaZe Clan, który po chwili prowadził aż 8:1. Widać było, że Polacy nie za dobrze weszli w to spotkanie, ale walczyli do końca, a pierwszą połowę zakończyli rezultatem 10:5 dla Ladislava „Guradiana” Kovacs’a.
O ile w drugiej części meczu, Virtusi ponownie wygrali rundę pistoletową to później NiKo i jego zespół zagrał wręcz świetnie. A każdą rundą byli lepsi, mieli kontrolę nad meczem.

Co więcej, Virtus.pro w drugiej połowie wygrał tylko trzy rundy, to okazało się być zbyt mało na zwycięstwo w tym meczu.

Jednak mnie podobała się walka ze strony Polaków, przegrali ale po walce.

Na mapie Cache, lepiej mecz rozpoczął FaZe Clan i początek był dla nich bardzo dobry, szczególnie że prowadzili 5:1, ale po chwili to polska formacja dała o sobie znać, wygrywając aż siedem rund z rzędu i to właśnie Paweł „Byali” Bieliński z kolegami grali zdecydowanie lepiej od swoich przeciwników, wychodząc tym samym na prowadzenie, ale w końcówce pierwszej połowy, FaZe Clan zmniejszył przewagę rund do polskiej formacji, 8:7.

Podobnie wyglądała druga połowa, a dokładnie jej początek, w którym to FaZe Clan ponownie pokazała, że mają świetną formę, wygrali pięć rund z rzędu, podwyższając swoje prowadzenie. Wydawać się mogło, że wynik i mapa zostanie wygrana przez formację FaZe i polski skład nie da rady już powrócić do meczu.

Jednak po chwili, sytuacja na mapie się trochę zmieniła, bo jednak to Virtusi powoli zdobywali swoje rundy i punkty, ale w końcówce…sam prowadzący FaZe Clan – Bośniak Nikola „NiKo” Kovac po prostu wygrał mecz dla swojej drużyny swoim perfekcyjnym zagraniem w pojedynku 1 na 4, potwierdzając to, że jest jednym z najlepszych zawodników na świecie.