Krystian Terpiński o ESL One: Cologne 2020: największą niewiadomą na pewno będzie Astralis

0
Fot. Games Clash Masters - Michał Konkol

Przed rozpoczynającym się już we wtorek, jednym z najważniejszych w roku turniejów roku – ESL One: Cologne 2020 zadaliśmy kilka pytań jednemu z dziennikarzy portalu eWeszlo.pl, Krystianowi Terpińskiemu. 

Michał Urban: Już we wtorek rozpocznie się prawdziwe e-sportowe święto. Oczywiście mowa o turnieju ESL One: Cologne 2020. Po pierwszych meczach widać, że tutaj po prostu będzie walka na wysokim poziomie. Czy podzielasz moje zdanie? Tym bardziej, że jest o co walczyć, a dla wielu zespołów to także egzamin po przerwie wakacyjnej.

Krystian Terpiński: Prywatnie skupiłbym się na tym, że rzeczywiście będzie to mały sprawdzian dotyczący tego, ile rzeczy udało się przepracować zespołom po wakacjach. Wszyscy życzymy sobie oczywiście najlepszego możliwego widowiska, ale istnieje też niemała szansa na to, że niektóre drużyny nie będą w optymalnej dyspozycji i zobaczymy sporo nieskładnych akcji. Na najbardziej uprzywilejowanej pozycji będą moim zdaniem ekipy, które złapały już rytm meczowy podczas DreamHack Open Summer, a także te, które najlepiej odnajdują się w chaosie, jak przykładowo FURIA. 

Nawiązując do wcześniejszego pytania o przerwie wakacyjnej. Drużyny zapewne mają treningi, bootcampy, ale czy ta przerwa wakacyjna jednak może mieć inny odzew z punktu widzenia pierwszego turnieju, czy to już będzie włączony tryb ciągłej gry?

Każdy doskonale znał terminarz i mógł bez problemu zaplanować sobie obóz treningowy, który pozwoli na optymalne przygotowanie się pod turniej. Biorąc pod uwagę realia, które panują aktualnie na świecie, wakacje wcale nie musiały aż tak mocno wpłynąć na formę zawodników. Większość graczy i tak siedziało najpewniej w domach i resetowało się przed kolejnymi miesiącami stojącymi pod znakiem gry w internecie. Zupełnie inaczej patrzylibyśmy na ESL One Cologne, gdyby impreza rzeczywiście odbywała się w warunkach offline. W pierwszej połowie 2020 roku widać było jak na dłoni, że niektórzy nie potrafią się przestawić na grę o stawkę z domowego zacisza. Teraz równie ważna co trening, będzie sztuka adaptacji. W teorii każdy powinien już się przyzwyczaić do aktualnego stanu rzeczy, ale w praktyce może być różnie. 

Można powiedzieć, że ESL One: Cologne 2020 to będzie „turniej debiutów”? Parę ich będzie, nawet jeszcze nowy nabytek Team Liquid Michael „Grim” Wince będzie miał taki „poważniejszy” debiut, ale nie tylko on

Grim już od pierwszych meczów w barwach Team Liquid pokazuje, że będzie dobrym dopełnieniem zespołu. W momencie, w którym rozmawiamy, ma już zapewniony udział w finale DreamHack Open Summer i jeśli uda mu się ostatecznie wygrać, to podejdzie do kolejnego turnieju z dużo większą pewnością siebie. Kilka prawdziwych debiutów rzeczywiście się jednak pojawi. Mocno krytykowałem transfer Kjaerbiego do FaZe, więc mam nadzieję, że utrze mi nosa i pokaże, że w nowym środowisku jest w stanie nawiązać do swojej najlepszej formy. Najciekawsze będzie jednak oczywiście to, czy Astralis z es3tagiem i Bubzkjim nawiąże realną walkę z czołówką. Zobaczymy jak duży jest potencjał tej ekipy i czy istnieje życie bez gla1ve’a i Xyp9xa. 

Czemu mówi się, że: Lanxess-Arena jest „świątynią esportu” na czas trwania turnieju?

Kiedy pytasz profesjonalnych graczy z całego świata, jakie zwycięstwo jest lub byłoby dla nich najważniejsze w karierze, to zawsze odpowiedzą, że najważniejsze zawsze będą triumfy zdobyte w Katowicach lub Kolonii. Przez lata Spodek i Lanxess Arena stały się po prostu nieodłącznymi elementami naszego świata. Dla niektórych ludzi to po prostu jedne z wielu aren, gdzie bawili się na koncertach Judas Priest czy innej kapeli. Dla nas to obiekty, w których pisała się historia. Miejsca, w których rodziły się legendy i upadali giganci. Oglądając archiwalne nagrania z poprzednich edycji ESL One Cologne i IEM Katowice zawsze mam ogromne dreszcze. Sam widok tych miejsc generuje niewyobrażalną dawkę emocji.

Turniej w Kolonii będzie jednym z większych w tym roku, zaraz po Intel Extreme Masters Katowice 2020. Czy uważasz, że wtedy to właśnie w niemieckim mieście będzie ta „stolica e-sportu”?

ESL One Cologne na pewno nie będzie w tym roku równie prestiżowe, co IEM Katowice, bo najzwyczajniej w świecie nie odbędzie się w warunkach LAN-owych. Dyskusja dotycząca tego, co jest “stolicą esportu”, nie ma jednak większego sensu. Możemy się jedynie cieszyć, że na mapie świata są takie miasta jak Katowice, Kolonia czy Jönköping, które zawsze będą się nam kojarzyć z esportowymi wrażeniami. 

BIG będzie jednym z głównych gospodarzy. Czy myślisz, że to będzie główny pretendent do zwycięstwa u siebie? 

Ciężko mówić o przewadze gospodarza, jeśli cały turniej będzie się odbywać w internecie. W 2018 roku w Kolonii rzeczywiście oglądaliśmy, jak niesione fantastycznym dopingiem niemieckich kibiców BIG rzuca rękawice najlepszym drużynom globu, ale tym razem będą słyszeć co najwyżej szum wiatraka. tabseN i spółka udowodnili jednak przed przerwą wakacyjną, że idealnie radzą sobie w warunkach online. Triumf w ramach cs_summit 6 i DreamHack Masters Spring nie był przypadkowy. Jeśli syrsoN i XANTARES utrzymają dobrą dyspozycję z wiosny, to końcowy triumf będzie jak najbardziej w zasięgu ręki. 

Z tego co mi wiadomo, niektóre drużyny będą grać z bootcamp’ów. Czy to może wpłynąć pozytywnie na ich grę? Pomimo turnieju online, zawodnicy będą siedzieć obok siebie, będą się mogli wspólnie cieszyć.

Dla nas, jako obserwatorów, często wydaje się, że obecność na bootcampie rzeczywiście pozytywnie wpływa na zawodników, ale na koniec dnia musimy pamiętać, że jest to kwestia indywidualna. Moim zdaniem mimo wszystko trzeba odróżnić warunki bootcampowe od warunków turniejowych. Przed pandemią zawodnicy byli przyzwyczajeni do tego, że obóz treningowy ma ich przygotować na nadchodzące imprezy, a teraz zlewa się to wszystko w jedną całość i znajdą się na pewno gracze, którym taka sytuacja nie służy. Z drugiej strony na pewno łatwiej się nawzajem zmotywować siedząc ramię w ramię i widząc reakcję kolegów. 

Co prawda nie będziemy mieć polskiego zespołu na ESL One w Kolonii, ale będziemy mieć czterech zawodników z naszego kraju. Jakiej drużynie z polskim zawodnikiem/zawodnikami dajesz największe szanse na awans do fazy play-off?

Na pewno cieszy to, że snatchie, dycha oraz innocent w końcu będą mieli okazję do gry na najwyższym poziomie. Będzie więcej emocji. Jeśli chodzi o realne szanse na awans do play-offów, to nie ma co się czarować, Polacy raczej nie są w gronie faworytów. Wbrew pozorom drabinka nie ułożyła się jednak tak źle, jak mogła. Sprout zagra pierwszy mecz przeciwko BIG i kluczowym czynnikiem może być to, że obie ekipy znają się jak łyse konie. Ostatnio naszym chłopakom udało się wygrać i trzymam kciuki za powtórkę z rozrywki. Complexity też jest w zasięgu MAD Lions. Mocek i jego nowi koledzy zdążyli już zresztą pokazać, że mają naprawdę świetne CT. Jeśli przez ostatnie dni udało im się wypracować chociaż kilka dobrych schematów po stronie atakującej i dopracować komunikację, to jestem dobrej myśli. Dla obu ekip premierowe zwycięstwo mogłoby oznaczać solidnego kopa na resztę rozgrywek i mam nadzieję, że taki scenariusz się ziści. Co do mantuu, to póki co widać, że jeszcze nie wrócił do dyspozycji sprzed przerwy. Rekonwalescencja po kontuzji bez dwóch zdań odcisnęła swoje piętno. Genialnie prezentuje się jednak ISSAA, który ewidentnie solidnie naładował baterie. OG może namieszać nie tylko w fazie zasadniczej, ale również w play-offach. 

Czy może być tak, że podczas turnieju w regionie amerykańskim gra zespołów będzie wyglądała zupełnie inaczej, niż w europejskim, czy pozostałymi regionami, które wezmą udział w turnieju? Chodzi o poziom rozgrywek, który obecnie jest bardzo wyrównany.

Różnice pomiędzy NA i EU zawsze są mocno widoczne. Za oceanem większość ekip stroni od zachowawczego i wyrachowanego Counter-Strike’a, który jest domeną wielu europejskich ekip. Kiedy na serwer wjeżdża FURIA, Gen.G czy Cloud9, to z automatu możesz się spodziewać bardziej dynamicznego i widowiskowego show. Koneserzy zawsze będą woleli jednak solidne starcia na starym kontynencie. 

Debiutanci mogą czuć na sobie presję, bo jednak koledzy z ich zespołów będą patrzeć na nich, ich grę oraz ich prezencję?

Nie sądzę, żeby debiutanci patrzyli na to w ten sposób. Tego typu presja może zjadać czasem młodych graczy, zwłaszcza kiedy rozgrywają swój premierowy turniej przy wypełnionych trybunach. Internetowe debiuty na pewno wiążą się z mniejszym obciążeniem psychicznym. 

Wiadomo, że gra w trybie internetowym jest zupełnie inna oraz rządzi swoimi prawami, co pokazał BIG Clan, ale jeśli nie oni, to który zespół  Twoim zdaniem może sięgnąć po ostateczny triumf?

Typowanie zwycięzców pierwszego dużego turnieju po przerwie wakacyjnej to zawsze wróżenie z fusów. Obstawiam, że do walki o ostateczny triumf włączą się reprezentanci G2 i Vitality, bo w teorii nadszedł po prostu czas, aby te ekipy w końcu coś wygrały. Równie dobrze może się okazać jednak, że z letargu przebudzi się Fnatic i mousesports. W Stanach z kolei wszystko pewnie znów rozstrzygnie się pomiędzy Team Liquid, FURIĄ i Evil Geniuses. 

Która drużyna może być taką „niewiadomą” turnieju we wszystkich regionach? Nawiązuję do tego, że podczas Majora w Berlinie zaskoczyło AVANGAR, na Majorze w Katowic było to ENCE, chociaż nikt nie myślał na początku, że tak może się stać. Czy w Kolonii też będzie taka drużyna, jeśli tak, jaka?

Największą niewiadomą na pewno będzie Astralis, bo ciężko przewidzieć, czy es3tag i Bubkji rzeczywiście pomogą w odzyskaniu blasku. Jeśli zaś chodzi o ewentualnego “czarnego konia”, to rozum podpowiada Complexity, które często zawodzi w meczach ze średniakami, a później odpala jakieś czary w potyczkach przeciwko gigantom. Dużą sympatią darzę też Heretics, które pokazało na niektórych turniejach w tym roku gigantyczny potencjał. 

Będzie to „inny turniej”, ale mimo wszystko jest w nim ta magiczna nazwa „ESL One: Cologne 2020”, czyli to co przyciąga do siebie kibiców esportu?

Nikt z nas nie jest magikiem, który za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zakończy pandemię, więc możemy jedynie cieszyć się z tego, że za sprawą alternatywnych rozwiązań turniej dojdzie do skutku. Oczywiście, każdy z nas chciałby widzieć drużyny w jednym miejscu, kibicować z wysokości trybun, ale póki nie jest to możliwe, można się z tym tylko pogodzić. Osobiście nie uważam, że przez brak LAN-ów poziom drastycznie zmalał. Czasem pojawia się po prostu dużo losowości i jedyną różnicą jest to, że nie doświadczamy zagrań typowych dla turniejów offline. Niektórzy twierdzą, że rozgrywki przez internet są strasznie nudne, ale prawda jest taka, że przez 90% czasu jedyną różnicą jest to, że nie ma wrzawy z trybun, która podkręciłaby emocje. ESL One Cologne 2020 będzie wyjątkowe i nie wyobrażam sobie, że jako kibic zrezygnowałbym ze śledzenia imprezy tylko przez to, że nie będzie to turniej offline. 

Na turnieju zagra FaZe Clan, mousesports, Astralis i wiele, wiele innych zespołów. Czy pomimo zmian w swoich składach mogą awansować do fazy play-off? Chodzi mi teraz bardziej o zgranie zespołów, komunikację.

Na zmiany w mouseports będziemy musieli jeszcze trochę poczekać. Zakładam, że Bymas wejdzie do podstawowego składu dopiero po Majorze. FaZe zawsze będzie silne i skoro potrafiło wygrywać w przeszłości nawet z AdreNem czy GuardiaNem, to tym razem też nie powinni mieć szczególnych kłopotów z awansem do play-offów. W kontekśćie Astralis, tak jak podkreślałem wcześniej, możemy tylko gdybać. Magisk wcale nie musi się okazać dobrym prowadzącym, es3tag nie zagrał w oficjalnym meczu od marca a Bubzkji musi się wpasować w nieco inne schematy niż do tej pory. Mogą zaliczyć miesiąc miodowy, ale równie dobrze mogą dostać solidne baty i wrócić do treningów. 

Jakbyś miał zwrócić się ku regionom Azji i Oceanii, to tam raczej faworytami są zarówno TYLOO, jak i Renegades, czy masz swojego pretendenta do zwycięstwa?

Nie będę tutaj strugał eksperta, bo ostatnio widziałem TYLOO w akcji podczas ESL Pro League, a Renegades jeszcze na IEM Katowice. Konkurencję na pewno jakąś będą mieć, bo w ich regionach lubią co jakiś czas zaskoczyć formacje pokroju ViCi czy ORDER, ale w ogólnym rozrachunku faworyt jest zwykle jeden. 

Podsumowując, przed nami ponad dwa tygodnie rywalizacji na najwyższym, światowym poziomie?

Bez dwóch zdań czeka nas mnóstwo świetnych spotkań. Widowisko powinno być przednie, więc mam nadzieję, że widzimy się już we wtorek na Polsat Games! 


Subscribe
Powiadom o

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments