Dominik „Domek” Nowakowski: „To poniekąd wpłynęło na wysokie zwycięstwo Na’Vi”

0
93
Dominik Domek Nowakowski
Fot. prywatne
Po zakończonym BLAST Premier: Global Final 2020 porozmawialiśmy z jednym z komentatorów, Dominikiem „Domkiem” Nowakowskim o tym, jak ocenia zespoły które grały na turnieju oraz samych zawodników. Warto dodać, że globalne finały zwyciężyła rosyjsko-ukraińska formacja Natus Vincere, która w wielkim finale pokonała duńskie Astralis.

Michał Urban: Zakończył się turniej BLAST Premier: Global Final 2020, który zwyciężyło Natus Vincere. Co ciekawe, rosyjsko-ukraiński skład zagrał dwa mecze tego samego dnia, pokonując wcześniej francuskie Team Vitality. To niesamowite, że podopieczni Andrii „B1ad3’a” Gorodenskiego zagrali taki dobry.

Dominik „Domek” Nowakowski: Zdecydowanie tak. Zazwyczaj drużyna, która już jest po rozegraniu jednego spotkania w formacie BO3, wydaje się być trochę zmęczona i nie ma w pełni „naładowanych akumulatorów” na finały. Tak było z Astralis podczas trwania BLAST Premier: Fall 2020 Final. W tym przypadku zadziałało to zupełnie odwrotnie. Ewidentnie pierwsze spotkanie rozgrzało ekipę S1mple’a. Warto również wspomnieć, że drużyna Natus Vincere zaliczyła mocne potknięcie na samym początku, więc przy każdym kolejnym spotkaniu, balansowała na cienkiej granicy przegranej w całym turnieju.

Jeśli mówimy o Teamie Vitality i Natus Vincere. Naprzeciwko siebie stanęło dwóch, najlepszych zawodników 2020 roku. Mathieu „ZywOo” Herbaut oraz Oleksandr „s1mple” Kostyliev.

Dominik „Domek” Nowakowski: Wybranie najlepszego zawodnika w każdym roku wzbudza wiele emocji, a co dopiero oglądanie ich spotkania na serwerze. Osobiście myślałem, że w tym roku jednak po tytuł sięgnie gracz z Ukrainy, ale jak widać nie wziąłem wszystkiego pod uwagę. Niemniej jednak starcie legend z CS’a zawsze dostarcza niesamowitych wrażeń. W tym spotkaniu okazał się lepszy reprezentant NaVi. Pytanie pozostaje tylko jedno: Czy utrzyma taką formę przez dłuższy czas?

Jesteś komentatorem turniejów BLAST-a. Jak podobał Ci się ten turniej?

Dominik „Domek” Nowakowski: Z perspektywy komentatora na pewno turniej może się podobać wtedy, kiedy dostarczy wielu ekscytujących spotkań oraz realizacja ze strony organizatora jest bezproblemowa. Te dwa podpunkty zawsze są „odhaczone” w przypadku BLASTA-a. Dodatkowo, przyjemnie się komentuje spotkania, w którym widzimy „śmietankę” sceny e-sportowej i nie brakuje zwrotów akcji. Pięknie to wszystko dopełniła pula pieniężna wynosząca milion dolarów.

Jeszcze przed globalnymi finałami wydawało się, że jedną z drużyn, która może wygrać jest G2 Esports, a jednak europejski skład co prawda pokonał brazylijską FURIĘ, ale następnie przegrał z Astralis oraz Natus Vincere. Jak Twoim zdaniem po transferze Nikoli „NiKo” Kovaca prezentuje się drużyna?

Dominik „Domek” Nowakowski: Transfer byłego zawodnika FaZe Clan wydawał się na pierwszy rzut oka bardzo dobrym pomysłem, jednak patrząc z perspektywy czasu oraz wyników osiąganych przez G2 to nadal czegoś brakuje tej formacji. Nie chciałbym zostać źle zrozumiany, ale zakładam, że nie takiej drużyny oczekiwali właściciele oraz kibice. Wszyscy też, oczywiście, spojrzeli na duet: huNter + NiKo przez pryzmat historii związanej z tymi zawodnikami, ale jak nie trudno zauważyć, magia opowieści została szybko przykryta rezultatami spotkań.

Przed rozpoczęciem się globalnych finałów BLAST Premier, Gabriel „FalleN” Toledo dołączył do amerykańskiego Teamu Liquid i swój debiut miał właśnie na BLAST. W pierwszym meczu Team Liquid przegrał z Teamem Vitality, ale z Evil Geniuses wygrali. Jak ocenisz grę całego zespołu w składzie z Brazylijczykiem?

Dominik „Domek” Nowakowski: Patrząc przez pryzmat pierwszego spotkania Teamu Liquid, możemy wyciągnąć zbyt pochopne wnioski, a ponieważ jest to bardzo świeży temat, to wszystko prezentuje się obiecująco. Podczas trwania turnieju było widać, że FalleN dobrze czuje się w zespole oraz jest jego mocnym punktem, a cały zespół pracował jak należy. Sądzę, że więcej będziemy mogli powiedzieć już za około miesiąc, kiedy dojdzie do kolejnych spotkań z udziałem wcześniej wspomnianego zawodnika. Cała drużyna nie miała łatwego sprawdzianu, ale śmiało możemy powiedzieć, że zdała go zadowalająco, tym samym napawając kibiców optymizmem co do osiągnięć w nadchodzącego roku.

Od początku trwania globalnych finałów, doskonale radziło sobie duńskie Astralis, które przegrało w wielkim finale z Natus Vincere, chociaż poprzednie mecze nie były dla podopiecznych zonica łatwe. Wszystkie mecze Astralis wygrało wynikiem 2:1, więc tutaj była ta walka ze strony rywalizujących ze sobą drużyn.

Dominik „Domek” Nowakowski: Na pewno Astralis mocno męczyło się podczas ostatnich rozgrywek BLAST-a, było to widać na pierwszy rzut oka po wynikach, o których wspomniałeś. Sądziłem, że zobaczymy dużo silniejszy zespół niż ten, który kończył rok 2020 i musiał się zadowolić drugim miejscem na podium Fall Final. Wielokrotnie chwaliłem grę duńskich zawodników ze względu na wyciąganie wniosków z popełnionych błędów – porażek. Moim zdaniem tego właśnie tutaj zabrakło i to poniekąd wpłynęło na wysokie zwycięstwo Na’Vi.

We wcześniejszych rozmowach z innymi komentatorami BLAST-a, czyli Oskarem „DeerFluffy” Formellą oraz Jakubem „Swelderem” Grzegorskim poruszaliśmy temat Complexity, w którym mówiliśmy przede wszystkim o tym, że gra europejskiego składu bardzo się zmieniła odkąd oBo zrezygnował z dalszej gry w drużynie. Co myślisz o podopiecznych Jamiego „keity” Halla? O ich grze, prezentacji?

Dominik „Domek” Nowakowski: Dla mnie Complexity jest jak ładunek wybuchowy bez ustawionego zegara – mogą nagle eksplodować w najmniej spodziewanym momencie. Sam wytypowałem ich jako „czarnego konia” rozgrywek, co niestety tym razem się nie sprawdziło. Nawiązując do gry całego zespołu – tym razem pozostawiła trochę do życzenia, ale gracze zostali rzuceni na bardzo głęboką wodę. Pierwsze starcie mieli z Vitality, a potem nie było dużo łatwiej i, niestety, dość szybko zakończyła się ich historia w BLAST Global Final. Mieli oczywiście momenty, kiedy byli w stanie nas „poderwać z krzeseł”, ale jednak nie wpłynęło to na końcowy rezultat. Jedno natomiast kolejny raz się potwierdziło – blameF jest kapitanem „jak z obrazka” -potrafi w najcięższej sytuacji meczowej podnieść na duchu całą swoją drużynę, zdobywając trudne do pozyskania eliminacje oraz wygrywając czasami samodzielnie rundę.

Wracając do tematu Teamu Liquid. Mam wrażenie, że gra podopiecznych Jasona „mosesa” O’Toole’a zmieniła się na lepsze, szczególnie że to był ich pierwszy turniej w nowym składzie, a zaprezentowali się całkiem dobrze.

Dominik „Domek” Nowakowski: Tak jak wspomniałem wcześniej, na pewno wygrana na drużynę NaVi mogła z automatu podstawić odświeżony zespół w mocnym świetle. Później jednak zostało to ponownie zweryfikowane w dolnej drabince, gdzie już troszeczkę gorzej wypadł Team Liquid. Można więc wywnioskować, że ta gra jeszcze nie jest na tyle stabilna, aby móc mówić tutaj o zespole przygotowanym do podboju sceny CS’a. Natomiast sądząc po samej grze, można było wyczuć, że jest to zespół, która ma aspiracje na dużo więcej niż czwarte miejsce. Na pewno ma w tym wszystkim udział nowy zawodnik, który ze snajperką jest „za pan brat’.

Na pewno ciekawie ten rok zaczęło Natus Vincere, wygrywając taki turniej. Myślisz, że to doda im więcej pewności siebie w grze?

Dominik „Domek” Nowakowski: Myślę, że wpłynie to zdecydowanie na ich późniejsze występy oraz jeszcze niejednokrotnie pokażą na co ich stać. Jedyne co aktualnie może im zagrozić to spoczywanie na laurach i brak mocnej, rzetelnej pracy pod kolejne występy. Wspominałem podczas transmisji, że nagroda w tym turnieju nie ogranicza się tylko do niesamowitej puli pieniężnej, ale również możliwości pokazania najlepszym drużynom na świecie, w jakiej jest się obecnej formie oraz dowiedzenia, kto nie próżnował w wolnym czasie.

Jakbyś miał podsumować BLAST Premier: Global Final 2020, jak Twoim zdaniem zaprezentowały się drużyny po zmianach, po transferach? Jak to wszystko ocenisz?

Dominik „Domek” Nowakowski: Zdecydowanie numerem jeden na ten moment, pod względem zmian, jest Team Liquid, który sięgnął po doświadczonego Brazylijczyka i tym samym postawił na bardziej agresywną grę. Mogliśmy również zauważyć lekką poprawę w stylu gry G2, nadal jednak dającym sporo do życzenia. Cały turniej pokazał nam wszystkim też, że formacje jak Astralis i Vitality nie są niezniszczalne i w odpowiednim momencie można to na spokojnie wykorzystać i zwyciężyć. Ważną zmienną, którą także pokazał ten turniej, jest udział szóstego zawodnika w zespole. Zapewne ten trend będzie się rozpowszechniał coraz bardziej, aż dojdziemy do czasów, gdy większość składów będzie mieć zespół powyżej piątki graczy.