Seria Battlefield 11 września obchodzi swoje szesnaste urodziny, a miesiąc później wychodzi kolejna odsłona o tytule: Battlefield V. Pierwsza wersja z serii Battlefield była bardzo chwalona za Tryb Wieloosobowy, za szatę graficzną oraz mnogość wyboru klas, gdzie było ich pięć. Niestety, negatywnie został odebrany tryb dla jednego gracza za co Battlefield 1942 zbierał tęgie baty. Miejmy nadzieję, że w tegorocznej odsłonie dostaniemy konkretną fabułę, na tyle by nas wciągnąć. I na tyle byśmy czuli niedosyt, który zaspokoimy po ograniu trybu multiplayer. Ale póki co musi nam wystarczyć tylko on, w wersji Alpha. I o nim będzie dzisiejsza recenzja.

Czterej Pancerni

W Alphie mieliśmy do wyboru 4 podstawowe klasy:

  • Zwiadowcę, wyposażonego w: karabin snajperski Kar98k, pistolet na flary do oznaczania celów i lunetę z dalmierzem,
  • Medyka, dzierżącego Gewehr 43 lub MP40, strzykawkę do przywracania do życia błagających o pomoc żołnierzy; a na sam koniec standardowo apteczkę, dużą lub małą,
  • Szturmowca, mającego do wyboru STG 44 i ERMA Maschinepistole, dynamit oraz Panzerfaust 100, obydwa gadżety do niszczenia wrogich pojazdów i budynków,
  • Wsparcie, zaś mogło wybrać między MG 34, a Bren LMG, do tego paczkę amunicji i miny przeciwczołgowe.

Do tego też dochodziły różnorakie działa, pojazdy i samoloty przynależące do danych państw. Niemcy dostali do obrony: Pak 40, Flak 38, Kettenkrad, Stuka B-1, Panzer IV. G, Panzer IV. Ausf C, Sturmtiger, Messerschmitt BF 109 i SD.KFZ. 251. Można by pomyśleć, że gracze którzy wcielali się w niemieckich wojaków będą mieli lepsze pojazdy od graczy którzy grali Brytyjczykami. Nic bardziej mylnego, aliancka strona została uzbrojona w takie pojazdy jak: Valentine Tank, Churchill Tank, Churchill Gun Carrier, Spitfire, Bristol Bleinhem.

Diabeł tkwi w szczegółach

Grało mi się dobrze, a nawet rewelacyjnie mimo wszelakich glitchy i bugów. Jak widać DICE podkręciło Time to kill, który jest szybszy. Przez co nieuważny gracz biegnąc przez ruiny budynków może zostać szybko zastrzelony dwoma-trzema kulami. Podczas rozgrywki było czuć ten wszechobecny wojenny brud: zniszczone budynki, ubłocone mundury oraz broń i wreszcie konający żołnierze błagający o pomoc. Na pochwałę zasługuje również element budowy umocnień. W wybranych miejscach przy pomocy młotka lub worków z piaskiem, można było zbudować osłonę przed ostrzałem piechoty. Spodziewałem się bardziej „realnego” podejścia do sprawy. Układania cegiełce po cegiełce aż powstanie osłona, ale taka opcja jaką wybrał developer też mnie usatysfakcjonowała. Animacje wchodzenia do pojazdów też zostały usprawnione, co jest na plus. Jedyne czego nie mogę wybaczyć DICE, to rozpoczynanie walki w samolocie jako pilot. Zapoczątkowana od BF4, praktyka w pojawianiu się już wzbitym w powietrze samolocie działa na niekorzyść gry, przez co psuje immersje.

Usprawniony został też model zniszczenia otoczenia, który przypomina ten z Bad Company 2, a może jest i nawet lepszy. W trakcie ogrywania Alphy, gdy walka toczyła się w miasteczku, miałem problem jako Wsparcie znaleźć idealnej pozycji do rozstawienia KM-u i strzelania ogniem zaporowym. Co chwile to inna maszyna niszczyła kolejne budynki zostawiając za sobą zgliszcza i coraz to inne, nowe, oblicze mapy. Tam gdzie stał ładny norweski domek, została już tylko ruina.

W grze został też dodany na plus, brak dużej ilości amunicji na start. Przez co gracze muszą uważnie strzelać. Jeśli nie znajdziemy skrzyni z zaopatrzeniem lub żołnierza wsparcia, będziemy skazani na oszczędne strzelanie. Nie zapomnijmy, że dodano też czas wykrwawienia. Podczas którego bezradnie czekamy na medyka aż nas podniesie swoją strzykawką.

Ale to najwięcej emocji budził ze wszystkich nowości tryb Grand Operation podzielony na kilka dni, gdzie pierwszego następuje desant wojsk alianckich i obrona Niemców. Drugi i trzeci dzień to walka o wyznaczone cele. Czwarty dzień następuje w przypadku remisu z trzeciego dnia, a w nim walczy się do ostatniej kropli krwi, z mizernym zaopatrzeniem oraz brakiem odrodzeń.
Niewiadomą pozostaje tryb o nazwie „Royale”, który został zapowiedziany podczas konferencji EA.

Koniec końców

Podsumowując wszystkie nowości jakie zostały zaprezentowane w Alphie, czekam niecierpliwie na Betę i kolejne nowości. Oczywiście trzeba podejść do tego z lekkim dystansem, gdyż to co ładnie wygląda na papierze, w praktyce może okazać się zgubne.
Pomimo iż niektórym fanom Battlefield V może wydawać się jako kopia Battlefield 1, lub jako kolejny dodatek do ostatniej odsłony; miejmy nadzieję, że do czasu kolejnych testów DICE dużo zmieni w „piątce” by nie przypominała nam „jedynki”.

Aktualizacja: właśnie został wypuszczony, z okazji nadchodzącego Gamescom-u, trailer o tytule – Devastation of Rotterdam. Właśnie ukazali nam piekło wojny…