Tomek Jóźwik: „Jestem bardzo optymistycznie nastawiony do 2021 roku!”

0
65
Tomek Jóźwik
Jakiś czas temu na scenie brazylijskiej było dużo zmian w składach, transferów. Tomek Jóźwik, dziennikarz portalu Cybersport.pl oraz największy fan w Polsce opowiedział nam trochę o tamtejszej scenie.

Michał Urban: Tomek, jesteś kibicem brazylijskiej formacji MIBR, w której dużo się dzieje. Wydawało się, że ten skład ma ogromny potencjał, by być jedną z lepszych drużyn na świecie, ale teraz trochę to wszystko pozmieniało. Co sobie pomyślałeś, kiedy pojawiły się pierwsze wiadomości na temat zmian?

Tomek Jóźwik: Będąc szczerym, poczułem niesłychaną ulgę. Czekałem na ten dzień od dawna. Porażki z Wisłą All in!, PACT, Galaxy Racer czy Copenhagen Flames w sierpniu i wrześniu były nie do przełknięcia, choć z drugiej strony były konieczne do tego, aby organizacja zdjęła klapki z oczu. Wcześniej drużynie nie szło najlepiej, miała więcej upadków niż wzlotów, ale wszystko mieściło się w granicach wstydu. Zamknięcie tego etapu było najlepszym rozwiązaniem dla wszystkich stron: FalleN dostanie angaż w Liquid, TACO zmobilizował się do stworzenia własnego projektu, tylko fer został bez zajęcia na najbliższe miesiące.

Jak zaczęło się Twoje zainteresowanie sceną brazylijską, MIBR?

Tomek Jóźwik: Zainteresowanie się brazylijską sceną nie wynikało z jakiegoś planu. Scenie CS:GO poważnie zacząłem przyglądać się mniej więcej na początku 2015 roku, a pierwszym dużym turniejem, który świadomie śledziłem, było ESL One Katowice. Na naszej ziemi pojawiło się m.in. Keyd Stars z FalleNem i ferem, które sensacyjnie zajęło drugie miejsce w swojej grupie. W ćwierćfinale drużyna uległa co prawda Virtus.pro, ale dzięki temu pojedynkowi zwróciłem na nią uwagę i już poszło. Wytrwałem przy regionie w lepszych i gorszych czasach, w międzyczasie poznałem świetnych ludzi, z którymi jestem w stałym kontakcie, niestety tylko przez sieć. Mam jednak nadzieję, że prędzej czy później zobaczę się z nimi na żywo.  

Wydawało się, że MIBR w tym składzie będzie grał dalej, bo zagrali w Europie całkiem dobrze. Co Twoim zdaniem musi zmienić się w brazylijskim składzie, aby faktycznie drużyna mogła triumfować na turniejach?

Tomek Jóźwik: Abstrahując od personaliów, w drużynie musi panować głód zwycięstwa. W ostatnich latach odnosiłem wrażenie, że wygranie dwóch Majorów i kilkunastu innych prestiżowych turniejów poniekąd zaszkodziło ekipie w takim znaczeniu, że treningi zeszły na dalszy plan. Uniesieni triumfami zawodnicy mogli poczuć się zbyt pewnie, tak jakby zakodowali sobie w głowach, że nikt nie może im zagrozić i będą mieli patent na zwyciężanie przez długie lata. Tymczasem konkurencja nie spała i stale się rozwijała. MIBR potrzebuje graczy, którzy poza samymi umiejętnościami będą też nastawieni na nieustanną pracę i nie osiądą na laurach po pierwszym większym sukcesie.   

Zasadniczo, może nie będzie to dobre porównanie, ale w MIBR to trochę tak, jak w FaZeClanie. Najpierw NiKo przeszedł do G2 Esports, następnie trener zrezygnował z dalszej pracy w zespole. U Brazylijczyków podobnie, Raphael „Cogu” Comargo nie będzie dalej na stanowisku trenerskim. Co o tym myślisz, jak to skomentujesz?

Tomek Jóźwik: Przed objęciem stanowiska trenera w MIBR cogu nie miał w zasadzie żadnego doświadczenia na tym polu. Sam zresztą mówił, że obecnie nie jest w stanie pomagać graczom w aspektach stricte związanych z grą, natomiast może przydać się w innych, pozaserwerowych obszarach. Przez ten krótki czas pokazał, że potrafi zarządzać ludźmi, motywować ich i pilnować, żeby funkcjonowali jako jedność. Wielka szkoda, że nie zostanie na dłużej, bo jakby nie patrzeć jest legendą tej organizacji. Niestety ominęły mnie czasy, gdy wymiatał przeciwników jako zawodnik, ale dla grupy starszych kibiców zobaczenie go w domu po latach musiało być bardzo emocjonalnym doświadczeniem, stąd jestem w stanie zrozumieć widoczne w mediach społecznościowych rozgoryczenie postawą włodarzy MIBR, którzy „nie potraktowali cogu poważnie”.

Obecnie jeden z ciekawszych transferów to Gabriel „FalleN” Toledo, który będzie nowym zawodnikiem w amerykańskiej organizacji Team Liquid. Jak myślisz, czy faktycznie taka zmiana w Teamie Liquid jest potrzebna i jak to może wpłynąć na dalszy rozwój nowego składu amerykańskiej organizacji?

Tomek Jóźwik: Nie powiem, spodziewałem się zmian w obozie Liquid – po transferze Grima wyniki nie były rewelacyjne. Właściwie od trzech lat Liquid cierpi na brak rasowego snajpera, ponadtopo wymianie nitr0 doszedł problem z prowadzącym. Można powiedzieć, że role FalleNa są całkowicie spójne z potrzebami ekipy. Nie wiem, czy to najlepszy wybór na rynku, ale jestem przekonany, że Brazylijczyk będzie pracował ciężej niż kiedykolwiek, ażeby zespół rywalizował o najważniejsze trofea. To dla niego ostatni dzwonek na wygranie czegoś dużego, kolejna szansa na grę z tak zdolnymi strzelcami może mu się już nie przytrafić.

Nie wiem, czy się ze mną zgodzisz, ale miałem czasem wrażenie, że MIBR za dużo kombinuje z tymi zmianami, za szybko chcą tych zmian?

Tomek Jóźwik: Zasadność każdej zmiany staram się rozstrzygać indywidualnie – w niektórych przypadkach, takich jak felpsa i meyerna, uważam, że można było wstrzymać się z decyzją lub zrezygnować z innego zawodnika, natomiast decyzja o odstawieniu TACO czy fera była z kolei spóźniona. W MIBR nie było osoby, czy to trenera, czy dyrektora generalnego, która mogłaby zawetować roszadę proponowaną przez graczy albo narzucić coś bez stuprocentowej aprobaty zespołu. W końcu zrobiła to sama organizacja i widzieliśmy, jak negatywny był odzew jej podopiecznych.

Jaki by był Twój wymarzony skład MIBR?

Tomek Jóźwik: W idealnym świecie, przy nieograniczonym budżecie i założeniu, że każdy gracz zgodziłby się dołączyć do MIBR, postawiłbym na piątkę arT – yuurih – KSCERATO – coldzera – kNg. To kompletne zestawienie, z szaloną siłą ognia i sprawdzonym prowadzącym, aczkolwiek gdyby miało się ziścić, to prędzej pod banderą FURII, jako że ma u siebie 60% tego składu. W bardziej realistycznym scenariuszu widziałbym w MIBR rdzeń BOOM w osobach boltza, chelo, shz i yela, do których dołączyłby młody strzelec pokroju skullza czy malbsMd.

Moim zdaniem, jeśli chodzi o grę drużyn z regionu amerykańskiego, najlepiej w Europie, grając na różnych turniejach poradziła sobie FURIA Esports, która ma nawet dwóch zawodników jako tych najlepszych w 2020 roku – może będzie ich więcej. Tam do drużyny – prawdopodobnie – dołączy szósty zawodnik – Junior.

Tomek Jóźwik: Nie przesądzałbym, że Junior będzie szóstym zawodnikiem. Za kulisami słychać, że HEN1 jest częścią projektu cogu, zatem Junior przychodziłby do FURII w charakterze jego następcy. Zdziwiło mnie, że drużyna nie brała pod uwagę żadnego snajpera z krajowego podwórka, ponieważ miałaby w czym przebierać i mogłaby pozostać przy naturalnej komunikacji po portugalsku. Najwyraźniej zawodnicy wyszli z założenia, że przestawienie się na język angielski nie będzie dla nich problemem, a jak to będzie wyglądało w praktyce, to już tylko czas pokaże. O umiejętności Juniora jestem spokojny, Amerykanin ma papiery na zrobienie spektakularnej kariery.

Kto, według Ciebie może/powinien dołączyć do MIBR?

Tomek Jóźwik: Do tej pory twierdziłem, że do kadry MIBR z końcówki roku powinien po prostu zawitać dodatkowy zawodnik, który zastępowałby vsm-a na turniejach organizowanych przez Valve. Teraz sytuacja się skomplikowała i doprawdy nie mam pojęcia, co może zrobić organizacja. Na szczycie mojej listy życzeń jest zarzucenie sieci na czterech zawodników BOOM, którym wkrótce kończą się kontrakty, natomiast nie jest powiedziane, że dadzą na taki ruch zielone światło

Co jest dla Ciebie najciekawsze na scenie brazylijskiej, na scenie europejskiej? Transfery, turnieje?

Tomek Jóźwik: Zdecydowanie transfery. Plotki, dyskusje, przymiarki – to mój konik. Niemniej turniejami, zwłaszcza lanowymi, też potrafię się emocjonować, jednak od dobrych kilku miesięcy scena żyje tylko w interneciei w tej formie mi się przejadła. Oglądanie tych samych drużyn w rozgrywkach online różniących się tylko nazwą nie sprawia mi najmniejszej przyjemności. Nie mogę nie wspomnieć również o ludziach, którzy są podstawą naszej pięknej społeczności e-sportowej. Uwielbiam czytać opinie i wymieniać się spostrzeżeniami.

Co charakteryzuje kibiców w regionie amerykańskim (Brazylijczyków oraz Amerykanów) od kibiców z Europy? Jakie są różnice pomiędzy kibicami?

Tomek Jóźwik: O kibicach z Ameryki Północnej nie wiem na tyle dużo, aby wskazywać ewentualne różnice, natomiast Brazylijczycy i inni Latynosi bezdyskusyjnie odznaczają się żywiołowością, są bardzo przywiązani do barw klubowych i nie skaczą z kwiatka na kwiatek. Niekiedy owa lojalność zakrawa wręcz o  gloryfikację. Mi, osobie spoza tamtego środowiska, łatwiej jest dostrzec winę po stronie formacji lub konkretnego zawodnika, w Ameryce Południowej często i gęsto patrzy się na lokalną scenę przez różowe okulary. W związku z tym gdy dziennikarz lub ekspert z zagranicy w niepochlebnych słowach wypowie się o kimś z brazylijskiego podwórka, to musi być przygotowany na zmieszanie z błotem. Oczywiście, moją intencją nie jest wrzucenie wszystkich do jednego worka, gdyż byłoby to niesprawiedliwe wobec tych fanów, którzy myślą krytycznie.

Jakiś czas temu pojawiły się informacje o tym, że MIBR może przejąć inny skład Brazylii BOOM Esports. Informacje się potwierdziły, bo w MIBR ponownie zagra m.in Ricardo „boltz” Prass. Na czym miała polegać zmiana w składzie? Brazylijska organizacja MIBR zrezygnowała z pierwszego składu, aby teraz przejąć BOOM Esports?

Tomek Jóźwik: Nie, to nie do końca tak. Pracownicy organizacji wielokrotnie podkreślali, że zależało im na zatrzymaniu poprzedniego składu, lecz wystosowana przez nich oferta była na tyle oddalona od oczekiwań finansowych zawodników, że dalsze negocjacje nie miały większego sensu.  Wtedy działacze musieli wdrożyć „plan b”, a na ich szczęście najbardziej oczywistym kandydatom, czwórce graczy z BOOM, akurat wygasały umowy z dotychczasową organizacją i można było ich pozyskać za bezcen.

Wcześniej pytałem o skład BOOM Esports, który ma przejąć MIBR i w sumie, informacje się potwierdziły, te które podałeś. Co myślisz o takiej zmianie organizacji, składu?

Tomek Jóźwik: Tak jak powiedziałem wcześniej, trudno było o lepszą podstawę dla nowego składu MIBR. Kwartet z BOOM gra ze sobą prawie półtora roku, jest w nim naturalny prowadzący wspierany przez kompetentnego i doświadczonego szkoleniowca. Wielka szkoda, że felps jakiś czas temu poszedł w swoją stronę, bo był główną armatą składu, który w zeszłym roku wygrywał wszystko na brazylijskiej scenie. Nie sądzę, żeby danoco mógł wnosić na serwer taką samą jakość, generalnie nie jest to wybór moich marzeń, ale rzecz jasna nie mam nic przeciwko miłym niespodziankom w jego wykonaniu.  

W brazylijskiej FURII także mamy zmiany. Dołączyło dwóch zawodników: Paytyn „junior” Johnson oraz jako szósty zawodnik o ciekawym nicku, Lucas „honda” Cano. Można powiedzieć, że budowa sześcioosobowych składów rozpoczęła się w Polsce, następnie w Europie, a teraz i w regionie amerykańskim.

Tomek Jóźwik: Kiedyś sześcioosobowe składy traktowano jako przerost formy nad treścią, rozwiązanie, które w teorii może i wygląda ciekawie, natomiast nikt nie potrafił wyobrazić sobie, jak mogłoby działać w rzeczywistości. Ze światowej czołówki Astralis spróbowało go jako pierwsze, a z reguły jeśli Duńczycy czegoś próbują, to musi być dobre. Duńczycy otworzyli oczy całej scenie, nie wiadomo skąd sześcioosobowe kadry stały się przedmiotem rozważań niejednego zespołu. Jestem pod wrażeniem metodyki zarządzania szerokim składem wymyślonej przez Team Vitality, rotacje zawodników co mapę to taktyczny majstersztyk. Wątpię, aby FURIA pracowała w podobnym trybie, stąd honda nie będzie tak zapracowany jak Nivera. Pod tym względem będzie mu bliżej do Bubzkjiego.

Warto również dodać, że Lucas „honda” Cano najpierw był zawodnikiem, który grał w akademii FURII, a teraz w głównym składzie.

Tomek Jóźwik: To kolejne potwierdzenie, że akademia FURII żyje i ma się dobrze. W 2018 roku drogę z drugiej drużyny do głównego składu przebyli KSCERATO, VINI czy ableJ,  w zeszłym roku młodziutki, notabene już emerytowany, heat był wypożyczony do SharksEsports, a potem przejęty przez RED Canids. W FURII umieją pracować z talentami i cieszy mnie, że szóstym zawodnikiem został właśnie domowy produkt.

Co ciekawe, teraz MIBR nie będzie reprezentować tylko męski skład, ale też i żeński. Na pewno ciekawa opcja, jeśli chodzi o drużynę kobiet. Czy również jesteś ciekaw tego, jak będą prezentować się kobiety?

Tomek Jóźwik: Przyznam bez bicia, że niespecjalnie śledzę to, co dzieje się na żeńskiej scenie. Wcale nie mówię tego z przekąsem, po prostu dzień ma tylko 24 godziny, na dodatek pokaźnych turniejów dla Pań jest jak kot napłakał. Kobieca scena musi nabrać rozpędu, z każdą inwestycją ze strony topowej organizacji robi malutki krok do przodu. Od czasu do czasu z chęcią spojrzę na poczynania dziewczyn z MIBR, na marginesie powiem, że obejrzałem ich pierwsze spotkanie w kwalifikacjach do WESG, które zakończyły zwycięstwem. Obym zawsze trafiał na takie mecze!

Jakbyś miał skomentować wszystkie zmiany na brazylijskiej scenie Counter-Strike’a, co byś mógł o tym powiedzieć?

Tomek Jóźwik: Ostatni miesiąc albo dwa przedstawiły brazylijską scenę w pigułce. Część zmian była przewidywalna, część zaskakująca, nie obyło się bez mniejszych bądź większych afer, czyli tego, w czym Latynosi wprost nie mają sobie równych. Po wszystkich ruchach uważam, że brazylijskie podwórko jest w najlepszym stanie od kiedy pamiętam. FURIA z Juniorem nie będzie wiele, o ile w ogóle, gorsza od tej z HEN1M, drużyna cogu może rozpychać się w okolicach top15, nowy MIBR i GODSENT spokojnie powinny mieścić się w czołowej trzydziestce, w której wciąż utrzymuje się Team One. Jestem bardzo optymistycznie nastawiony do 2021 roku!

Zapraszamy do tekstów m.in o zmianach w brazylijskim MIBR.