Marcin Kalita: “e-sport z jednej strony przynosi rozrywkę, a z drugiej perspektywę pracy zawodowej”

0
29
Marcin Kalita
Fot. E-sport. Zostań Mistrzem/Marcin Kalita

E-sport na przestrzeni kilku lat bardzo się rozwinął. Warto jednak pamiętać o tym, że to nie tylko duże turnieje, rywalizacja. E-sport to również edukacja, dlatego też miałem możliwość rozmowy z autorem książki: “E-sport. Zostań Mistrzem”- Marcina Kality.

Michał Urban: Na początek zapytam, skąd wziął się u Pana pomysł na napisanie książki w tematyce e-sportu? Czy interesuje się Pan e-sportem na co dzień? Sam pomysł i realizacja książki bardzo dobra, interesująca, szczególnie dla osób które dopiero zaczynają wchodzić do branży e-sportu oraz gamingu.

Marcin Kalita: Myślę, że podobnej książki nie da się napisać, jeśli ktoś nie interesowałby się taką tematyką. Nie wyobrażam sobie tego. Trzeba mieć w sobie tego bakcyla „growego”, samemu w tym świecie jakoś uczestniczyć. Pisanie książki o e-sporcie przez kogoś, dla kogo byłoby to zupełnie nową tematyką, to jak pisanie książki kucharskiej przez osobę, która nigdy sama niczego nie ugotowała, nawet zwykłej jajecznicy.

Czy od początku pisania, wiedział Pan o tym, że będzie to książka nie tyle skierowana do młodych ludzi, którzy chcą rozpocząć przygodę z branżą, ale też będzie takim wyjaśnieniem pewnych definicji? Pytam o to, ponieważ wśród treści są również tłumaczenia np. o rodzajach gier, turniejach, a nie każdy się na tym zna.

Marcin Kalita: Podstawą pomysłu było to, że ta książka ma być skierowana do bardzo młodego odbiorcy. Takiego, który nie orientuje się czasami nawet w bardzo podstawowych sprawach. Może nawet wie, jak zagrać mecz w FIFA albo PES, ale widzi tylko to, co na ekranie, nie ma pojęcia o całym uniwersum, jakie się za tą grą kryje – jeśli chodzi o sprzęt, historię, zawiłość i stopień skomplikowania tworzenia współczesnych gier e-sportowych, czy ogólnie – gier komputerowych.

Co sprawiło Panu największą trudność podczas samego tworzenia książki?

Marcin Kalita: Chyba to, że e-sport wciąż jest bardzo młodym zjawiskiem, a przez to mało usystematyzowanym, odkrytym, prześwietlonym przekrojowo. Gdy piszemy o historii – dajmy na to – Manchesteru United, wszystkie potrzebne fakty mamy podane jak na tacy. W setkach źródeł, opracowań, książek. W przypadku e-sportu praca reasercherska jest o wiele bardziej skomplikowana i wymaga nieporównanie więcej czasu i uwagi.

Podczas samego czytania dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy o e-sporcie, zawodnikach, turniejach, a także edukacji np. języków obcych, które są bardzo potrzebne do w tej branży. Rozumiem to w ten sposób, że chciał Pan pokazać, że e-sport to nie tylko granie, ale też i nauka.

Marcin Kalita: Oczywiście. Książka jest pisana z myślą o młodym czytelniku, ale także ze świadomością, że sięgną po nią siłą rzeczy rodzice, w których pokoleniu jest wiele opinii o swego rodzaju nazwijmy to tak spłycając – szkodliwości e-sportu. Stawiając nacisk na aspekt edukacyjny e-sportu chciałem pokazać, że to nie jest jakiś zły wilk, który przyjdzie i „zje” twoje dziecko. Przeciwnie – że to dynamicznie rozwijająca się sfera życia, która młodym ludziom stwarza realną szansę rozwoju, edukacji, a w przyszłości kariery zawodowej.

W książce są zawarte również informacje dotyczące nie tylko samej gry, ale także są poruszane tematy sportowe, takie jak „trening e-sportowca”, co uważam za bardzo cenne informacje, bo obecnie każda organizacja ma osoby właśnie od przygotowania fizycznego. Co by Pan powiedział rodzicom, którzy uważają że „e-sport to tylko siedzenie przed komputerem”? Oprócz tego, co jest w książce.

Marcin Kalita: Gry komputerowe to oczywiście jest „siedzenie przed komputerem”. Tak jak oglądanie telewizji czy czytanie książek to jest „siedzenie w fotelu”. Jednak w książce starałem się postawić nacisk na to, że jeśli ktoś marzy na rzeczywistą karierę w e-sporcie, musi postawić na harmonijny rozwój całego organizmu, także ten fizyczny. Robert Lewandowski nie został wybitnym piłkarzem tylko dlatego, że cały czas, bez przerwy, kopał piłkę. Jako bardzo młody chłopak zrozumiał, że musi do tego dorzucić trening ogólnorozwojowy, ćwiczenia na siłowni, z czasem zaczął dokonywać świadomych wyborów żywieniowych itd. Nie szedł na dyskotekę, bo wiedział, że następnego dnia nie może sobie pozwolić na to, by być zmęczonym na treningu. Dokładnie to samo dotyczy mistrzów e-sportu. Muszą być fizycznie, kondycyjnie i mentalnie perfekcyjnie przygotowani do zawodów, a to wymaga od nich wszechstronnego treningu. Także jeśli chodzi o ruch – bieganie, ćwiczenia, rower, pływanie, kto, co lubi.

Z książki można dowiedzieć się nie tylko rzeczy ściśle związanych z e-sportem, ale również z historią informatyki i komputerów. To ważne, żeby młodsi Czytelnicy wiedzieli, na jakich komputerach pracowało się kiedyś, grało się kiedyś.

Marcin Kalita: Myślę i mam nadzieję, że przede wszystkim ciekawe. Przyznam, że mnie ta historia fascynuje i także dlatego chciałem tutaj uchylić jej rąbka, bo przecież ona w książce jest tak naprawdę tylko napomknięta. Jak wygląda współczesny komputer, każdy widzi. Jak wyglądał jego protoplasta 50, 100 lat temu – to dopiero jest intrygujące. Zwłaszcza, że dopiero mając tę wiedzę, potrafimy docenić to, jak gigantyczny jest rozwój wiedzy komputerowej w obecnej dobie. Poza tym to także niezwykła historia ludzkiej pomysłowości.

W środku są też dwa, ciekawe wywiady. Czy któryś z nich był trudniejszy do zrealizowania?

Marcin Kalita: Dzięki współpracy z Polską Ligą Esportową nie było tu żadnych problemów. Obie postacie, które znalazły się w książce – Marcin Gortat i Filip Neo Kubski – to wybitni sportowcy, mistrzowie w swoich dyscyplinach, czyli koszykówce i Counter-Strike’u. Na dodatek obaj mają bardzo szerokie horyzonty i wiele ciekawych przemyśleń. Cieszę się, że udało się ich namówić na udział w książce, bo dzięki nim ta książka wiele zyskała merytorycznie.

Czy ma Pan zamiar napisać kolejną książkę dotyczącą e-sportu? Jeżeli tak, o czym by chciał Pan teraz napisać? Jako Pana Czytelnik, ta książka „E-Sport. Zostań Mistrzem” zrobiła na mnie ogromne, pozytywne wrażenie i chciałbym takich książek więcej.

Marcin Kalita: Pomysłów by nie zabrakło, ale to pytanie nie do mnie, a do wydawnictwa. A może przede wszystkim do samych czytelników – czy na takie pozycje jest zapotrzebowanie.

Wydaje mi się, że na polskim rynku książek jest mało takich, które dotyczą e-sportu. Czy można by było to w jakiś sposób zmienić? Jak dowiedziałem się, że jest taka książka, chciałem ją od razu przeczytać.

Marcin Kalita: Jestem pewien, że to będzie się zmieniać z czasem. Wracam do tego, że mamy do czynienia z bardzo młodym zjawiskiem. E-sport trzeba pamiętać to także specyficzna dziedzina. Dziedzina należąca do globalnej sieci i siłą rzeczy głównie w tej sieci żyje. Co nie zmienia faktu, że tradycyjna książka wciąż ma swoich zadeklarowanych odbiorców i to bardzo dobrze.

Z książki zrozumiałem, że warto interesować się e-sportem, gamingiem, grami, bo to ciekawy pomysł np. na pracę w roli dziennikarza, komentatora, trenera, zawodnika, analityka, testera, programisty. Jakie ma Pan zdanie na ten temat?

Marcin Kalita: Dokładnie takie samo. Wracamy do tego, że e-sport z jednej strony przynosi rozrywkę, a z drugiej perspektywę pracy zawodowej. Dwa w jednym. Przyjemne z pożytecznym. Ponieważ e-sport rozwija się niesamowicie dynamicznie, także możliwości, jakie stwarza, będą coraz większe – na przykład w wymienionych zawodach. To jak z kinem. Nie każdy musi być aktorem czy reżyserem, by poświęcić kinu swoje zawodowe życie.

W książce jest również temat szkół, w których jest e-sport. To chyba dobrze, że w Polsce tworzą się takie szkoły, klasy o takich profilach, gdzie osoby, które chcą wiązać z tym przyszłość, mogą się o tym uczyć? Co Pan o tym myśli? To też mnie zaciekawiło, bo gdybym mógł, sam bym do takiej chodził (śmiech).

Marcin Kalita: Znowu – przyjemne z pożytecznym. Skoro mówimy o możliwościach przyszłej kariery zawodowej dla młodych ludzi, których fascynuje e-sport, to powstanie szkół czy też klas gamingowych było tylko kwestią czasu i oczywistością.

Co Pana najbardziej ciekawi w świecie e-sportu oraz gamingu?

Marcin Kalita: Jak to co? Granie, rzecz jasna! Jak chyba nas wszystkich. Nowe tytuły, nowe rozgrywki, nowe pomysły, rozwój całej społeczności. Śledzenie tego, jak to wszystko się rozwija i dokąd zmierza to nieprawdopodobnie ciekawe zajęcie. A nawet trudno nazwać to „zajęciem”, raczej naturalnym zainteresowaniem. Mnie osobiście także bardzo zajmuje rozwój sprzętu komputerowego i wszelkiego rodzaju nowinki sprzętowe czy technologiczne.

Do jakiej kategorii książek dodałby Pan swoją, własną?

Marcin Kalita: O nie, nie zamierzam jej dodawać do żadnej kategorii, takie kwestie niech rozstrzygają czytelnicy. Poza tym, że to książka dla dzieci i trzeba o tym pamiętać, bo jednak operuje ona pewnymi uproszczeniami i skrótami.

Od jak dawna interesuje się Pan branżą gamingu, e-sportu i w ogóle gier?

Marcin Kalita: Odkąd… pamiętam. Trochę lat na karku mam, więc początki sięgają jeszcze… poczciwego „Pinga”, w którego się grało na ekranie czarno-białego telewizora. Tak, tak to niegdyś bywało, co dziś młodym ludziom, którzy w kieszeni noszą urządzenia o możliwościach nieledwie rakiety kosmicznej, wydaje się nieprawdopodobne.

Wcześniej porozmawiałem z autorem książki: “Polski E-sport” – Karola Kopańko.


Poprzedni artykułPoznaliśmy mecze ćwierćfinałowe PGL Major Stockholm 2021!
Następny artykułBitFenix Prodigy M 2022 – obudowa mini-ITX dla wymagających
Dziennikarz esportowy, zajmujący się tematyką Counter-Strike: Global Offensive.